Jak jechałem pociągiem do Poznania

Szczerze mówiąc nie jestem jakimś wielkim fanem podróżowania pociągiem (tzn. ja tam nie mam nic przeciwko ale wiecie człowieki zawsze znajdą jakiś problem). Moim człowiekom na przykład zdarzały się już różne przygody z tym związane, a to kradzieże, a to transport zastępczy, a to kilkugodzinne opóźnienia, czy spędzenie podróży w przejściu między wagonami i ubikacją. Ale takie atrakcje zna chyba każdy, kto choć raz podróżował polskim pociągiem. Do podróży pociągiem z psem trzeba się jednak przygotować, tak aby nie przysporzyć nam dodatkowego stresu.

Jak to jest z tymi pociągami? Otóż, jak mówi reklama telewizyjna: nie wszystkie pociągi to PKP. Dlatego gdy chcecie się dowiedzieć jak i za ile przewiezie waszego psa należny sprawdzić to na stronie kolei, którymi zamierzamy podróżować (np. Koleje Mazowieckie, Koleje Śląskie itd.) Tam okaże się, że np. wg. Kolei Mazowieckich: „jedna człowieka, jedna psa”. Każde koleje mają swoje przepisy co do przewozu zwierząt domowych i zanim wsiądziecie do pociągu z waszym psem dobrze jest się z nimi zapoznać i być przygotowanym do ewentualnej kontroli.

Są jednak pewne zasady, które obowiązują wszędzie. Za małego psa, podróżującego w transporterze nie zapłacimy ani grosza. Jeżeli natomiast nasz czworonożny przyjaciel nie mieści się do pojemnika będziemy musieli kupić mu bilet. Cena wg. PKP Intercity to 15,20 zł.

Jak to wygląda w praktyce? Na pewno nie zaszkodzi być przygotowanym. Należy mieć ze sobą aktualną książeczkę zdrowia psa z zaświadczeniem o szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Psa trzymajmy blisko siebie na krótkiej smyczy, tak aby nie dawać powodu do ewentualnych skarg innych podróżujących. Futrzasty nie powinien utrudniać przejścia, a także siedzieć na siedzeniu pasażera. Dobrym pomysłem jest wzięcie małego kocyka, na którym będzie mógł się położyć, a także obowiązkowo miseczkę oraz wodę. Wszystkie przepisy mówią także o posiadaniu kagańca – co jak wiadomo jest przepisem raczej martwym. Aczkolwiek, jeżeli nie jesteście pewni swojego psa, podróżujecie po raz pierwszy, warto ten kaganiec ze sobą mieć, nawet jeżeli mielibyście założyć go psu w trakcie podróży. Na przykład, gdy jakiś nadgorliwy kontroler chciałby się wykazać skrupulatnością.

My najczęściej podróżowaliśmy pociągiem z Polski do Niemiec lub z Niemiec do Polski. W tym wypadku nie człowieczka matka nie kupowała biletu dla mnie wcale. Dlaczego? Otóż, próba kupienia dla mnie biletu do Berlina w Szczecinie zakończyła się niepowodzeniem. Pani kasjerka po tenże bilet wysłała nas do kasy międzynarodowej (bilet do Berlina normalnie sprzedają w kasach krajowych), a tam usłyszeliśmy że za mnie mamy zapłacić ponad 60 zł (za bilet do Berlina płaci się 10 euro, czyli ok. 40 zł, człowieki zażydziły i musiałem jechać na gapę). Także do pociągu wsiedliśmy bez biletu, z zamiarem ewentualnego zakupienia go u konduktora. Niemiecki konduktor na pytanie ile mamy zapłacić za bilet dla mnie tylko przyjaźnie się uśmiechnął. Gdy kilka lat później jechałem z człowieczą matką z Berlina do Poznania, pociągiem PKP Intercity, też na gapę. Zarówno konduktor niemiecki jak i później polski zignorowali fakt, że w ogóle tam jestem (swoją drogą bezczelni, mnie nie zauważyć).

Vigo w Poznaniu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s