Jadę autem se, czyli krótki poradnik dla zmotoryzowanych psiarzy

Ja, przede wszystkim w aucie czuję się jak ryba w wodzie. Podróż samochodem jest dla mnie relaksem i czymś całkiem normalnym, nie żadną traumą czy karą. Człowieki moje poruszają się autem na co dzień, a nawet ci którzy nie posiadają samochodu, a mają psa powinni go do tego środka transportu przyzwyczaić.

Od małego szczeniaczka robiłem z człowiekami krótkie przejażdżki autem, aby się z nim oswoić. Odradzam wożenie takich jak ja samochodem tylko do weterynarza, może nam się taka podróż kojarzyć z czymś niefajnym, a tego przecież nie chcecie. Waszego malucha zawiniętego w kocyk – gdy jest zima – lub w cienką szmatkę najbezpieczniej przewozić po prostu na kolanach. Głaskanie, mówienie, wasze ciepło powinno skutecznie oswoić psie dziecko z jazdą samochodem. Wkładanie wystraszonego szczeniaczka do kufrów, zamkniętych pojemników, czy klatek może skutkować tym, że w przyszłości jazda autem odbywać się będzie wśród pisków i jęków.

Gdy piesek jest już większy, możemy spokojnie zainstalować go na specjalnej macie na tylnym siedzeniu. Mata ta tworzy swego rodzaju hamak, dzięki któremu przy nagłym hamowaniu, zwierze nie zsunie wam się pod siedzenie. Warto jest dobrze przemyśleć zakup takiej maty – nie zawsze to co tanie musi być dobre (jak mawia człowieczy ojciec tanie mięso psy jedzą,czy jakoś tak). Pamiętajcie także, że taka mata musi pasować wymiarami do tylnej kanapy waszego auta. Porządna mata zrobiona jest z tkaniny do której nie przyczepiają się włosy psa, która nie łapie brudu, można ją prać w pralce, oraz zapiąć również na połowę siedzenia, posiada także zabezpieczenia boczne lub/i przydatne kieszonki.

Dodatkowym zabezpieczeniem są szelki, które można wpiąć w wejście od pasów bezpieczeństwa. Dzięki temu nawet przy silnym hamowaniu pies nie zleci z kanapy, ale też nie wyleci nam po za strefę tylną auta.

Chociaż Prawo o ruchu drogowym, nie mówi nic na temat przewożenia zwierząt samochodami osobowymi, a jedyną wskazówką jaką daje to, że zwierzę nie może ograniczać widoczności i ruchów kierowcy, należy zachować rozwagę i zdrowy rozsądek. Może i wzbudza w nas miłe uczucia piesek jadący na tylej półce auta, siedzący u Pani na kolankach, na desce rozdzielczej albo w bagażniku, ale nie zapominajcie, że przewożąc swojego psa w ten sposób, nie tylko jego w przypadku wypadku narażamy na poważny uraz, ale również siebie.

Pamiętajcie, że planując dłużą trasę z psem, należy zorganizować ją tak aby zwierze mogło co 2/3 godziny zrobić przerwę. Woźmy ze sobą chłodną wodę. Jakież było moje zdziwienie, gdy człowiecza matka przyniosła mi ciepłą wodę na parkingu przy autostradzie (niby z kranu leciała tylko ciepła, ale pewnie nie umiała włączyć zimnej…).

Podróżujemy najczęściej latem, a gdy wam człowiekom jest gorąco nam psom także! Nigdy nie zostawiajcie psa samego w aucie w czasie upałów. Samochód to puszka z blachy, która po wyłączeniu klimatyzacji nagrzewa się w niewiarygodnym tempie. Dobrze jest zabezpieczyć szyby auta specjalnymi żaluzjami, aby psiakowi nie było gorąco i nie wystawiać go podczas podróży na bezpośrednie słońce. Psy krótkonose takie jak ja można, a czasem wręcz należy dodatkowo schładzać robiąc okłady z mokrego ręcznika. Postoje róbcie tam, gdzie jest zacienione miejsce, gdyż niestety nie ma co liczyć, że nawet podczas upałów będziecie mogli wejść z psem do przydrożnej restauracji…

Vigo w aucie - vigotogo.com

 

Reklamy

2 thoughts on “Jadę autem se, czyli krótki poradnik dla zmotoryzowanych psiarzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s