Na tropie bułki ze śledziem – Hamburg

Hamburg w jeden dzień? Jest to możliwe ale… nie łudźmy się, że jeden dzień wystarczy, aby dokładnie obejrzeć to piękne hanzeatyckie, dumne miasto. Targ rybny, dzielnica Repperbahn, rejs stateczkiem – to niestety musi poczekać do kolejnych odwiedzin, ale moje człowieki obiecały, że jeszcze tam wrócimy.

Wybraliśmy się do Hamburga z Berlina w sobotni poranek. Droga z jednym postojem dla moich skromnych potrzeb toaletowych zajęła nam ok. 3.5 godzin. Hamburg to podobnie jak Berlin, miasto w budowie. Zniszczone w ok. 80% przez naloty dywanowe, czyli ataki samolotów bombowych mających na celu doszczętne zniszczenie wybranego celu. Miasto zostało praktycznie wybudowane po wojnie od nowa, na szczęście nie straciło jednak uroku i charakteru, a mieszkańcy Hamburga, tak różni od berlińczyków, są ze swojego miasta bardzo dumni.

Po wjeździe do miasta człowieczy ojciec od razu skierował auto w stronę portu i tam znaleźliśmy miejsce parkingowe – w sobotnie przedpołudnie nie było z tym problemu. Dzielnica Hafencity (Port) oraz Speicherstadt (Dzielnica Spichlerzy) to największe atrakcje Hamburga. Być w tym mieście i nie przejść się nowiutkimi nabrzeżami, nie podziwiać dawnych, odrestaurowanych spichlerzy z czerwonej cegły, czy nie przekąsić tradycyjnej bułki ze śledziem, to tak jakby w ogóle nie być w Hamburgu. Hafencity to przede wszystkim ogromna inwestycja mająca na celu zbudowanie całkiem nowej dzielnicy miasta na terenach poprzemysłowych. To tam można zobaczyć perełki nowoczesnej architektury, szklane biurowce, nowiutkie promenady i skwery. Największą atrakcją w tej części miasta ma być (koniec inwestycji przewidziany jest na 2016 rok)  Elbphilharmonie – czyli Filharmonia i oczko w głowie hamburskich władz. Obiekt wznosi się na 110 m, a za jego podstawę służy dawny spichlerz.

IMG_1867

IMG_1869

Filharmonia Hamburg

Dzielnica Spichlerzy graniczy z portem i nie można jej przeoczyć. Zbudowane pod koniec XIX wieku spichlerze z czerwonej cegły stoją tutaj w największym zgrupowaniu tego typu budowli na świecie. Powstały jeszcze w czasach gdy Hamburg był wolnym miastem i strefą bezcłową. Dziś są pięknie odrestaurowane i stanowią prawdziwą perełkę na mapie Hamburga, a może i Europy.

Vigo w Hamburgu - vigotogo.com IMG_1852

IMG_1860

IMG_1937

IMG_1938

Z Dzielnicy Portowej skierowaliśmy się na Landungsbrücken, czyli spacerowy bulwar, z którego najlepiej podziwiać Port, zwłaszcza przy kieliszku tamtejszego piwa Holsten lub Astra (to słowa człowieczej matki). Stamtąd też najlepiej jest wsiąść do jednego z wielu stateczków wycieczkowych, aby móc podziwiać port od wody. My niestety nie mieliśmy na to czasu (jak zwykle co najlepsze to mnie ominie). Jeżeli będziecie w Hamburgu, musicie koniecznie skorzystać z tej atrakcji – dostępnej także dla waszego czworonoga.

IMG_1887

Vigo w Hamburgu - vigotogo.com

Następnie skierowaliśmy się do Centrum. Pomimo tego, że Hamburg jest drugim co do wielkości miastem Niemiec, nie korzystaliśmy z miejskiego transportu. Odległości choć niemałe, były do pokonania i dla mnie, i dla człowiekowych nóg. Największą atrakcją centrum Hamburga jest niewątpliwie sztuczne jezioro Alster ze swoją tryskającą w górę fontanną. To na terenach zielonych wokół jeziora spędzają wolny czas hamburczycy. Alster podziwiać najlepiej z placu przed zabytkowym Ratuszem, którego kunszt wykonania i bogate zdobienia zachwycą każdego, kto choć trochę interesuje się architekturą. Tereny wokół Ratusza to otwarta, zamknięta dla aut, miejska przestrzeń. To tam znajdziecie najlepsze i najdroższe butiki w mieście (to też coś dla waszych matek).

Vigo w Hamburgu - Vigotogo.com

IMG_1901

IMG_1902

IMG_1912

IMG_1920

W drodze powrotnej do auta trzeba było jeszcze coś zjeść. I tutaj polecam, a właściwie człowieki polecają wam z całego serca, prawdziwą, włoską Pizzeria & Pastaria Luigi´s Gwarantuję wam, że takich włoskich dobroci nie jedliście nigdy. W dodatku dla miłośników mocniejszych trunków i tych co nie muszą tego samego dnia prowadzić auta, kelner wraz z rachunkiem przynosi dwie butelki, jedną z Uzo drugą z Grappą. Nie ma żadnych ograniczeń jeżeli chodzi o ich spożywanie. Możecie siedzieć tak długo jak chcecie (my długo nie siedzieliśmy bo człowieczy ojciec musiał jakoś nas odwieść do domu). Ale uwaga, aby dostać się do Luigi’s trzeba mieć farta lub zarezerwować stolik wcześniej. Oczywiście restauracja jest także psolubna.

Reklamy

2 thoughts on “Na tropie bułki ze śledziem – Hamburg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s